|
Dlaczego prezydent się waha
Decyzję o wyborze prokuratora generalnego opóźnia sprawa doboru jego zastępców. Prezydent zapowiadał, że decyzję ogłosi w czwartek
Palikot bez kary, kandydaci skarceni
Marszałek Sejmu i szef MSZ dostali ostrzeżenie, by się wzajemnie nie atakowali – ustaliła „Rz”. Jednak za atak na Sikorskiego Janusz Palikot kary uniknął
kremy z filtrem -
chcesz, żeby tak było. To miałam na myśli chwilę temu.
— Ale to przecież ty przyszłaś do mnie i usiadłaś na moim biurku.
— Kochanie, po prostu chciałam sprawdzić, jak to jest, kiedy się jest realną. Naturalnie, musiałam wybrać kogoś, dla kogo mogłabym być realna. Równie naturalnie wybrałam ciebie. To wszystko. Naprawdę.
Przez chwilę leżą w milczeniu. Potem on odwraca się nieznacznie.
— Położymy się na łóżku?
— Oczywiście, kochanie.
Ona wstaje i pomaga mu wstać. Obejmują się czule, usta w usta, potem idą ręka w rękę i kładą się na łóżku w tej samej pozycji: jej głowa spoczywa
na jego ramieniu, jego ręka obejmuje jej ramię, jej zgięta prawa noga leży na jego nogach. On odzywa się.
— Zapomniałem, która nieopisywalna wariacja to była.
— Dwudziesta dziewiąta.
— Myślałem, że trzydziesta.
— Nie, kochanie. Druga po dwudziestej siódmej, a dwudziesta siódma to ta, w której każesz mi... — Przytula się mocniej. — No wiesz. Ty brzydalu.
— To znaczy ta, kiedy ty każesz mi, żebym ci kazał...
— Ciii...
Całuje go w ramię. Zegar tyka z zadowoleniem, brzemienny kolejnym kukaniem. Mężczyzna na łóżku mówi do sufitu:
— Nigdy bym w to nie uwierzył. Za każdym razem robimy to w
coraz bardziej niemożliwy sposób.
— Mówiłam ci. Wy, małej wiary.
— Wiem, że mówiłaś, kochanie. — Przesuwa rękę wzdłuż jej pleców i poklepuje ją. — Ty i siostra Cory.
— Jako siostra Cory — mówi ona, szczypiąc go delikatnie.
— Bardzo dobrzeją odgrywasz. Ciągle zapominam, że jesteście jedną i tą samą osobą. — Całuje jej włosy. — Od kiedy ona, to znaczy ty... fantastyczne. Nic dziwnego, że stary William... kiedy tak zaczynasz szaleć. I nic też dziwnego, że wyłysiał, skoro wszystko to działo się w jego głowie.
— Naprawdę tak było, kochanie. Ujmuje jej prawą rękę. Splatają kremy
z filtrem palce i leżą przez kilka chwil, wspominając w milczeniu.
— Coś mi dzisiaj nie pasowało. To znaczy, że tylko dwa razy. Bo przecież interruptus się nie liczy. — Ona milczy. — Przeciętną nadal mamy trzy, co?
— Dokładnie trzy przecinek trzy okres.
— Dwa to trochę mało.
— Możemy to nadrobić.
— To ta literatura. Za każdym razem, kiedy zaczynamy się nad tym rozwodzić, tracimy z oczu priorytety.
— Kochanie, nie przeczę, ale biorąc pod uwagę to, kim jestem, nie mogę tak całkiem o tym zapomnieć.
— Mój aniele. Wiem, że nie możesz. Tylko że...
— Tylko co, kochanie?
Przesuwa
ręką po jej plecach.
— Właściwie myślałem o jednej z twoich nowych dzisiejszych wariacji. — Lekko ją poklepuje. — Oczywiście, jak zwykle zrobiłaś to po mistrzowsku. Ale ja wciąż się zastanawiam, czy ona była tak do końca udana.
— A która to była wariacja?
— Kiedy udajesz, że jesteś psychoanalitykiem. Te wszystkie bzdury o tym, że jestem podglądaczem i ekshibicjonistą. Szczerze mówiąc, wydało mi się to trochę przesadzone. W tych okolicznościach. Trochę jak cios poniżej pasa. Zwłaszcza ten kawałek o fiksacji na punkcie matki.
Ona opiera się na łokciu.
— Ależ, Miles, kochanie, kto powiedział ostatnim razem, że
chciałby zjeść moje piersi żywcem?
— Zdecydowanie nie powinniśmy wyciągać zbyt daleko idących wniosków tylko i wyłącznie dlatego, że jako siostra Cory masz niewiarygodną parę cycków.
— Tylko jako siostra Cory?
— Oczywiście, że nie. — Szybkim ruchem muska rzeczoną parę. — Obie.
— Miles, słyszałam wyraźnie. Powiedziałeś: “siostra Cory".
— Przejęzyczenie.
Ona spuszcza wzrok.
— Szczerze mówiąc, ja nie widzę żadnej różnicy.
— Skarbie, zasadniczo nie ma żadnej różnicy.
Ona podnosi wzrok.
— Co to znaczy “zasadniczo"?
— Minimalny niuans. Nie możesz być zazdrosna o samą siebie. Po prostu jako ona jesteś niedostrzegalnie bardziej dumna i śmiała. Jeszcze bardziej słodko swawolna i prowokacyjna,
-
Leszkiewicz obciąża Rosoła
Z formalnego punktu widzenia zabieganie u mnie o posadę dla córki Sobiesiaka przez Rosoła nie miało sensu – mówił wiceminister skarbu
Policjant na urlopie, ale z bronią
Po zmianach w policyjnym regulaminie funkcjonariusz będzie mógł nosić ze sobą służbową broń nie tylko podczas służby. Dostęp do niej będzie miał nawet podczas urlopu czy zwolnienia lekarskiego.
|