|
Strzelanina obok Pentagonu. Jedna osoba nie żyje
W Waszyngtonie na stacji metra przy budynku Pentagonu doszło w czwartek wieczorem do strzelaniny. Dwóch oficerów policji zostało rannych, napastnik nie żyje. Nic nie w skazuje na to, by był to atak terrorystyczny.
Palenie w pubach dozwolone. Posłowie walczyli z "dymkiem"
Sejm uchwalił ustawę wprowadzającą zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Posłowie przyjęli jednocześnie łagodzące poprawki Platformy Obywatelskiej. 217 posłów głosowało za ustawą, przeciw - 165. 48 wstrzymało się od głosu.
kasacja - kurator - taksa notarialna - podłogi - parkiety - parkiety - podłoga - parkiet -
Potem, mimo uwagi, zderzył się mocno z szorstką kamienną ścianą. Na moment ogarnęła go panika. Czy korytarz tu właśnie się kończył? Czyżby wpadł w pułapkę?
Wtedy dostrzegł kątem oka słaby poblask. Przejście nie kończyło kasacja się, lecz skręcało ostro w prawo. Na końcu było jakieś światło i Garion z ulga podążył ku niemu.
Blask był coraz mocniejszy i chłopiec przyspieszył kroku. Wkrótce dotarł do jego źródła - wąskiej szczeliny kurator w ścianie, bardzo nisko. Przyklęknął na pokrytych kurzem kamieniach i wyjrzał.
Hala pod nim była ogromna. Wielkie ognisko płonęło w zagłębieniu na środku, a dym unosił się ku otworom w
sklepieniu. Znajdowało się wysoko, taksa notarialna powyżej miejsca, skąd wyglądał Garion. Choć z góry wszystko wyglądało inaczej, chłopiec od razu rozpoznał salę tronowa króla Anhega. Pod sobą dostrzegł wielką postać króla Rhodara i, mniejszą. Cho-Haga z zawsze obecnym Hettarem podłogi za plecami. W pewnej odległości od tronów król Fulrach dyskutował z panem Wilkiem, a w pobliżu czekała ciocia Pol. Żona Baraka rozmawiała o czymś z królową Isleną, a królowa Porenn i królowa Silar parkiety stały obok. Silk spacerował nerwowo, spoglądając od czasu do czasu na silnie strzeżone drzwi. Gariona ogarnęło uczucie ulgi. Był bezpieczny.
Właśnie miał krzyknąć, gdy
ciężkie odrzwia otworzyły się z rozmachem i do sali wkroczył parkiety król Anheg w kolczudze i z mieczem w dłoni. Barak i Strażnik Rivy prowadzili za nim wyrywającego się mężczyznę o płowych włosach, którego Garion widział w dniu polowania.
- Drogo zapłacisz za zdradę. Jarviku podłoga - rzucił przez ramię Anheg. Z ponura mina podszedł do swego tronu.
- Więc już po wszystkim? - spytała ciocia Pol.
- Już niedługo, Polgaro - zapewnił Anheg. - Moi ludzie ścigają resztę bandytów Jarvika parkiet w najdalszych zakątkach pałacu. Gdyby nas nie uprzedzono, sprawy mogły potoczyć się całkiem inaczej.
Krzyk czaił się tuż za
wargami Gariona, lecz w ostatnim momencie chłopiec postanowił jeszcze przez kilka chwil zachować milczenie.
Anheg wsunął podłogi drewniane miecz do pochwy i zasiadł na tronie.
- Porozmawiamy trochę, Jarviku - powiedział. - Zanim stanie się to, co stać się musi.
Płowowłosy mężczyzna zrezygnował z beznadziejnej walki z Barakiem i niemal równie silnym Strażnikiem podłogi drewniane Rivy.
- Nie mam ci nic do powiedzenia, Anhegu - oświadczył butnie. - Gdyby los zrządził inaczej, siedziałbym teraz na twoim tronie. Zaryzykowałem i to wszystko.
- Niezupełnie. Chcę poznać szczegóły. Możesz mi opowiedzieć. I parkiety tak będziesz mówił, nie teraz, to później.
- Rób, co chcesz -
skrzywił się pogardliwie Jarvik. - Odgryzę sobie język, zanim cokolwiek ci powiem.
- Jeszcze się przekonamy - mruknął ponuro Anheg.
- To niepotrzebne, Anhegu parkiet egzotyczny - wtrąciła ciocia Pol i wolno podeszła do więźnia. - Są prostsze sposoby, by go przekonać.
- Nic nie powiem - powtórzył Jarvik. - Jestem wojownikiem i nie boję się ciebie, czarownico.
- Jesteś większym podłogi drewniane durniem, niż sądziłem, lordzie Jarvik - zauważył pan Wilk. - Może wolisz, żebym ja to załatwił, Pol?
- Poradzę sobie, ojcze - odparła, nie spuszczając wzroku z Jarvika.
- Ostrożnie - uprzedził starzec. - Czasem parkiety posuwasz się za daleko.
Lekkie muśnięcie zupełnie wystarczy.
- Wiem, co robię, Stary Wilku - odparła zgryźliwie. Spojrzała wprost w oczy jeńca.
Garion w swej kryjówce wstrzymał oddech.
Jarl Jarvik zaczął się pocić i rozpaczliwie próbował opaski odwrócić wzrok od oczu cioci Pol. Bez skutku. Jej wola panowała nad nim i unieruchamiała spojrzenie. Zadrżał i zbladł. Ona nie uczyniła najmniejszego ruchu, żadnego gestu. Stała tylko przed nim, a jej oczy jurysdykcja płonęły, wbijając się w mózg.
Wtedy, po krótkiej chwili, krzyknął. Potem jeszcze raz i opadł, zwisając w rękach trzymających go ludzi.
- Zabierz go - jęknął, nie mogąc opanować drgawek. - Będę mówił, ale zabierzgo.
podłogi drewniane - podłogi drewniane - parkiety - parkiet egzotyczny - podłogi drewniane - parkiety - opaski - jurysdykcja -
Konkubina kazała dłużnikowi skakać z samochodu do Wisły
Zgarnęli go z ulicy - była konkubina i trzech jej kompanów. Wywieźli na ulicę Gmury. I kazali skoczyć do Wisły. Poszło o niespłacony kredyt.
Prokuratorzy parkują jak chcą i gdzie chcą. Im wolno?
Na ul. Farnej każdego dnia prokuratorzy łamią prawo. Parkują swoje samochody pomimo znaku zakazu. Tłumaczą, że w Śródmieściu brakuje miejsc parkingowych
|